SAJGON

15-17 MARCA 2019

Oficjalna nazwa miasta to Ho Chi Minh City, używa się jej od 1975r., czyli daty zdobycia miasta przez komunistów i zakończeniu wojny z USA. Pochodzi ona oczywiście od lidera partii komunistycznej i “ojca” narodu – Ho Chi Minha. Jednak nazwa Sajgon dalej funkcjonuje i jakoś bardziej do mnie przemawia. Jedną z przyczyn może być to, że lepiej oddaje klimat tego miejsca. Szerokie bulwary, kolonialna francuska architektura oraz nowoczesne wieżowce, a do tego totalny chaos na ulicach – tak w skrócie można je opisać.

Na zwiedzanie tego miasta mieliśmy bardzo malo czasu, bo bylismy tutaj jedynie dwie noce. Sądze, że jest to wystarczający czas, bo miasto jest ogrome i troche przytłacza.

Chwila wytchnienia przed całodniowym zwiedzaniem i walką z pędem tego miasta

Dla Europejczyka miasta Wietnamu są prawdziwym wyzwaniem, głównie przez szalony ruch uliczny. Wietnamczycy podobno nie znają poczucia strachu – wierzą, że skoro nie pokonali ich Mongołowie, Chińczycy, Francuzi ani nawet Amerykanie, nie pokona ich nikt, cóż znaczy więc jadący w ich stronę samochód. Na pierwszy rzut oka setki pojazdów, od rowerów przez wszechobecne skutery jak również auta. Nikt nie kieruję się tu sygnalizacją świetlną, a pieszy musi wyłapać lukę i nie zastanawiając się przejść niczym pszczoła w ulu na druga stronę jezdni. Dla mnie było to nie do pokonania, gdyby nie Kuba stałabym tan na środku ulicy, a skutery smigałyby wokół mnie. f

To jest dopiero Sajgon !!
Tak szybko jeżdżą, że ich nie widać

W Ho Chi Minh City mieszka ponad 8 milionów ludzi, z których większość spędza dzień na ulicy ze znajomymi i rodziną. Jest to niesamowite, bo co krok spotyka się rodziny, które np. jedzą zupę kucając na chodniku. Upał sprawia, że domy i mieszkania służą jedynie do snu. Handel, usługi i spotkania towarzyskie odbywają się głównie pod gołym niebem. Najbardziej jest to widoczne wieczorami, kiedy to tworzą grupki i razem spedzają czas. Zastanawiały mnie ogromne ilości plastikowych krzeseł i stolików przy pustych restauracjach w ciągu dnia, jednak wieczorem były one pełne lokalnych mieszkańców. Razem jedzą, razem śpiewają karaoke (nawet jak sa sami w domu!).

W Sajgonie można ostrzyc się na trawniku, gdzie stoi krzesełko i lustro. Chodniki sa zajęte przez ogrom kramików, przedrożne bary i knajpki, punkty napraw rowerów/skuterów przy ulicy to nic niezwykłego w tym mieście.  

Centrum Ho Chi Minh City jest w ciągłej rozbudowie i pomału upodabnia się do wielkich miast azjatyckich z nowoczesnymi biurowcomi. Ponad miastem góruje ukończony w 2010 roku wieżowiec Bitexco Financial Tower, który jest wysoki na 258 m. Można wjechac na sam szczyt i zobaczyć panorame miasta za bagatela 200 000 dongów.

Brat Cesarza, który odparł najazd Chin na tle Bitexco Financial Tower

Ben Thanh Market

Zdecydowanie warto wybrać się na Targ w centrum. Jest tu wszystko czego dusza zapragnie i jeśli jesteście pierwszy raz w azji to na pewno będzie to dla Was intrygujące. Jest tu dużo podróbek i jak bardzooo będziecie się targować to cenowo nawet będzie korzystnie. My kupilismy dwa plecaki podręczne, bardzo dobre jakościowo za 1 500 000 dongów (około200zł za dwa, a oryginały jakieś 700zł za sztukę). Początkowa cena była dwa razy większa. Można kupić fajne podróbki ubrań, czapek, ale prawda jest taka, ze ceny nie są okazyjne. Nawet za magnesy na lodówkę liczą sobie jak za złoto. Za każdym razem trzeba się targować albo odstawiać szopkę, że nie jest się chętnym. Wtedy czasem Cię zawołają i zaproponują niższą cene. Jak dla mnie najlepszym Targiem był ten na Filipinach i jak będziecie mieć okazje to zachęcam zrobienia shoppingu w Manili !!

Ben Thanh Market
Ratusz HoChiMinh City Hall

Idąc ulicą w jednym momencie jesteśmy w Azji, a następnie w USA. Czysta uliczka z pięknie przyciętymi drzewkami. Zastanawiałam się nawet czy nie jest to jakaś zamknięta ulica i czy powinnismy tu być. Miejsce to znajduję się koło ratusza, który został zbudowany w latach 1902-1908 w stylu francuskim. Po 1975 r. Chociaż ten elegancki kolonialny budynek nie jest otwarty dla publiczności, ratusz w Sajgonie jest popularny ze względu na wspaniałe możliwości robienia zdjęć. Turyści mogą robić zdjęcia na zewnątrz, a wiele osób decyduje się na to w nocy, gdy budynek i jego tereny są oświetlone.

Francja elegancja, czyli Ratusz w Sajgonie

Pagoda Ba Thien Hau

Sajgon to miasto Świątyń, są na każdym kroku. Mam najbardziej przypadła do gustu Pagoda bogini morza, która mieści się sajgońskim Chinatown(Cho Lon) na ulicy  Nguyen Trai (dzielnica5). Thiên Hậu pochodzi z tradycji chińskiej i jest czczona w portowych miastach południowych Chin. W  Wietnamie przypisano jej także władzę nad Morzami, wierząc legendzie o tajemnych mocach córki rybaka. Podczas jednego ze sztormów uratowała od utonięcia swojego braci, jednak nie udało jej się uratować ojca i od tego czasu pomaga rybakom.

Pagoda Ba Thien Hau

Do świątyni wchodzi się przez żelazną bramę, która prowadzi na niewielki dziedziniec ozdobiony typowo chińskimi lampionami. Dach budynku ozdobiony jest porcelanowymi figurkami, które przedstawiają postacie z chińskich legend i wierzeń.

Główne wejście prowadzi na niewielki dziedziniec, niewidoczny z ulicy. Tak w jednej chwili z totalnego chaosu przechodzimy w miejsce spokojne i ciche. Idąc dalej wchodzimy do głównego sanktuarium wypełnionego dymem ciągle tlących się kadzideł.

Pośrodku dziedzińca jest wielka czara na kadzidełka.

Thien Hau jest licznie odwiedzana przez mieszkańców miasta, którzy przynoszą tu swoje prośby, życzenia i modlitwy za zamarłych.

Na bocznych ścianach nakleja się kolorowe karteczki z intencjami i prośbami. 

Sajgon to nie tylko świątynie, jest tu też ciekawa natura. Całkiem przypadkiem trafiliśmy na intrygujące drzewo, niczym Dąb Bartek zniewalał swoją okazałością.

Z moich przekopów na Google okazało się, że jest to figowiec bengalski (banian). Jego korona może zajmować powierzchnię ponad 2 hektarów. Takiego ciężaru nie utrzymałby zwykły, pojedynczy pień, dlatego roślina wytwarza dodatkowe pnie, które podtrzymują koronę. Niesamowity okaz.

Takie poświęcenie przy sesji drzewnej. Ciężko było zmieścić je w kadr.

Sajgon to intrygujące miasto, jest tu wiele ciekawych miejsc i można spędzić tu kilka dni na zwiedzaniu. Mój opis jest sporym skrótem, ale dodam jeszcze do tego kilka czołowych atrakcji turystycznych, które są warto zobaczenia:

  • Budynek Poczty Centralnej – kolonialny budynek z 1891roku, który został zaprojektowany przez francuskiego architekta Alfreda Foulhoux. W środku możemy zobaczyć piękną łukowata hale z dużym portretem Ho Chi Minha.
  • Pałac Zjednoczenia – dawna siedziba prezydenta, dziś jest zupełnie otwarty dla turystów. Wstęp na teren obiektu jest płatny i wynosi 40000 dongów( około 6,50zł).
Pałac Zjednoczenia
  • Katedra Notre Dame – największy i najbardziej okazała świątynia w mieście. Materiały na jej budowy zostały w całości sprowadzone z Francji.
Sajgon, Katedra Notre Dame
Katedra Notre Dame
źródło: Kolumber.pl

Komunikacja miejska

Jest tu bardzo dobrze rozwinięta siecią miejskich autobusów, których używanie jest proste i tanie. Dlatego bardzo polecamy tą formę transportu. Cena biletu autobusowego to około 1-2 zł w zależności od odległości i rodzaju autobusów (zwykły czy pośpieszny). Bilet kupuje się w autobusie.

Czekamy na naszego busa
No i brummmm…jedziemy

Podczas odwiedzin w hipermarkecie w Sajgonie zaskoczyły nas polskie słodycze !! W krajach Azjatyckich czekolady, batony czekoladowe to prawdziwa rzadkość. Co mówić dopiero o polskich, rdzennych słodkościach! Nie uwierzyłabym jakbym nie dotknęła !

Baryłki z Wedla, Śliwa z Solidarności .. do wyboru do koloru.

Można opowiadać bez końca jednak czas nagli, a przed nami jeszcze tyle nowych miejsc do odkrycia. Dlatego ruszamy dalej ! Do zobaczenia ! Kolejny przystanek CAN THO

Dodaj komentarz