Noclegi w Wietnamie

W Wietnamie mieliśmy bardzo różnorodne noclegi – od eleganckiego pobytu w wielopiętrowym, bogatym hotelu z sauną parową i jacuzzi z widokiem na miasto, po domek z bali na mokradłach. Nie jesteśmy pączkami, które ponad wszystko uwielbiają pławić się w luksusach… czy lukrze jak to na pączki przystało. Lubimy różnorodność, często wybieramy te średnie lokalizacje, byle było łóżko i blisko atrakcji. Wiadomo czasem chce się człowiek porządnie wyszorować, popluskać w basenie, ale i czasem zwykły drewniany domek z łóżkiem z bambusa daje nam wiele radości. Zacznijmy od początku. Po wylądowaniu w tym nowym dla nas kraju, umęczeni podróżą dojechaliśmy do pierwszego naszego celu.

HANOI – Hanoi Gratitude Hotel

Na to miejsce zdecydowaliśmy się, bo znajduje się w blisko centrum miasta i najciekawszych miejsc takich jak St. Joseph’s Cathedral (0,4 km) i Imperial Citadel of Thang Long (0,8 km). Po przyjeździe wzięliśmy kąpiel i odrazu skok na miasto ! Po co tracić czas na regeneracje ?! Z tej ekscytacji nie zrobiłam ani jednego zdjęcia z pokoju !! Na pewno mogę polecić personel, który dał nam wiele cennych wskazówek na początek naszej podróży w tym Państwie. Do tego smaczne śniadanko ! Nasza ocena na booking 8.8

CAT BA – LePont Bungalow Hostel

To miejsce odrazu zauroczyło mnie widokiem z okna ! Wstajesz z łóżka i widzisz wodę z pływającymi stateczkami, które ciągle się mienią kolorowymi lampeczkami. Cudny widok. Domki są usytuowane na wzgórzu nad centrum miasta, a bus nie podjeżdża pod sam hotel. Także trzeba się wdrapać, a z 15 kg plecakami jest to spore wyzwanie. Na miejscu można wypożyczyć skuter jak również zarezerwować wycieczkę na Ha Long. Ceny są korzystne, dlatego nie szukaliśmy w głębi miasta i odrazu zarezerwowaliśmy wyjazd na następny dzień. Tego samego dnia wypożyczyliśmy skuter i wybraliśmy się w głąb wyspy. Śniadania są bardzo urozmaicone i smaczne. Nie polecam drinków w barze, bo są praktycznie bezprocentowe, a cenowo jak dobry obiad dla dwóch osób. Także od tej pory drinki robiłam we własnym zakresie.

U góry to nasza Hacjenda 😀
I ten widoczek, wart każdych Dongów

DA NANG – Binh Duong Hotel

Bardzo sympatyczny hotel z ładnymi przestronnymi pokojami ! Usytuowany między mostami. Bez problemu można wypożyczyć skuter z hotelu i objechać okolice. Personel pomocny i miły ! Wykupiliśmy śniadanko na jeden dzień, było smaczne. Pokój mieliśmy z oknem od ulicy, ale nie było słychać hałasu. Drzwi na balkon bardzo dobrze wygłuszały wszelkie dźwięki z ulicy. Nasza ocena na booki 9,2

PHU QUOC – Camellia Resort & Spa

Miejsce przecudowne, skradło nasze serca. Nie jesteśmy podróżnikami, które odwiedzają miejsce drugi raz. Lubimy poznawać nowe, to nas kręci. Jednak ten resort był tak wspaniały, że mogłabym tam powrócić. Bungalowy z wyjściem na basen, wokół palmy, cicho i klimatycznie. Co rano czekają na gości pyszne śniadanka w formie bufetu. Personel bardzo miły i pomocny. Darmowy transfer z lotniska. Jedyny minus to spora odległość od plaży, ale spokojnie można zrobić sobie spacerek lub podjechać skuterkiem. Wieczorem można skorzystać z baru, jednak my korzystaliśmy z pokojowych lodóweczek i pysznego rumu mango. Z tego miejsce pozdrawiam Anię i Bartka, których poznaliśmy na lotnisku w Sajgonie. Okazało się, że będziemy mieszkać w tym samym hotelu na Phu Quoc ! Z nimi też opijaliśmy ostatnią noc w Camelii … ach co to była za noc. Zastanawia mnie czemu nie mamy wspólnej fotki ? Trzeba się spotkać i nadrobić !

Widok po wyjściu z pokoju
Pączek wygrzewający się na słońcu
Śniadanie w formie bufetu. Wybierasz co chcesz i ile chcesz :p

SAJGON – Au Lac Legend Hotel

Tak jak pisałam wcześniej nasze noclegi są zazwyczaj przeciętne, jednak zawsze zdarza się ten jeden z odrobiną luksusu. Taki trochę lamerski, instagramowy hotelik. Tym razem trafiło na Sajgon. Wieżowiec z jacuzzi na dachu, do tego sauna parowa i tu niespodziewanie pojawia się … wanna na balkonie ! Tak dobrze przeczytaliście ! Wychodząc na balkon pojawiła się ona … Wanna. Człowiek, który na co dzień w mieszkaniu ma prysznic czuję nagłą chęć bąbelków i wody po brodę. Tak też się stało.

Pani na recepcji była trochę zdegustowana naszym szmatławym ubiorem i brudnymi plecakami. Boy hotelowy nie wiedział jak sobie z nimi poradzić i do tego wyglądał na jakieś 50 kg. Bojąc się o jego kręgosłup sami zabraliśmy nasze bagaże.

Wejście do hotelu
jacuzzi na dachu zaliczone !
Jest i ona ! Tak Tak to bąbelki balkonie !
Selfiaczek w windzie nawet się znalazł … trochę popłynęliśmy z tym lansem ;p

CAN THO – DELTA MEKONGU – Ivory Bamboo Orchard Resort

Bambusowe bungalowy na palach nad kanałami Delty Mekongu, miejsce nietuzinkowe. Bliskość natury jest wręcz namacalna, rano zamiast budzika do wstania zachęcają piejące koguty biegające wokół domku. W nocy można się spodziewać spotkania z licznymi owadami lub napadem melona, który spadł na dach domku z drzewa. Jest to ciekawe przeżycie na jedną noc. W nocy powietrze tak gęste, że można je kroić nożem. Nie wiem czy dałoby radę dłużej tak pociągnąć. Wieczorkiem można wypić zimne piwko w barze i pobujać się w hamaku. Nam dodatkowo przygrywała na gitarze Niemiecka podstarzała młodzież po 40-stce, która śpiewała kultowe piosenki z czasów „dzieci kwiaty”. W restauracji można zjeść bardzo dobre świeże posiłki. Personel to młodzi ludzie, którzy dodatkowo pracują przy pilotowaniu wycieczki na Pływający Targ. Nasza opinia na booking 7,9

Widok z restauracji na nasz domek

Wasze Zdrowie !

Niech ten Wirus od nas ucieknie, żebyśmy dalej mogli podróżować w odległe miejsca. Bardzo nam tego brakuje !

Dodaj komentarz