PEKIN I CHIŃSKI MUR

W drodze powrotnej mieliśmy przesiadkę, która dała nam możliwość wyjścia na miasto. Nie wiem czemu, ale Chiny nas zawsze zaskoczą, ale niestety z tej złej strony. Tym razem również było „ciekawie”. Najpierw przeprawa Wizowa, tym razem poszło dosyć sprawnie. Potem zatrzymano nas wraz z 3 innymi osobami i kazali nam czekać. Po kilkunastu minutach przyszedł do nas Pan, który łamanym angielskim powiedział, że przyjedzie po nas bus i zawiezie do hotelu ( i to za darmo). Mamy tam czekać na nasz lot. My chcieliśmy pozwiedzać, także po odświeżeniu wybraliśmy się na miasto. Było wcześnie rano i mało osób na ulicach, ogólnie mega pustki, nie było nawet kogo się spytać o drogę. Internet nam padł po wyjściu z hotelu i tylko została nam wyznaczona trasa w trybie offline z Google map. Była dosyć prosta, także sądziliśmy, że internet nie będzie nam potrzebny (ojjjj grupo się myliliśmy !!!). Pierwsze co, to musieliśmy wymienić pieniądze na tutejsze. Najpierw wysłali nas na pocztę, tam wymiana waluty była, ale tylko na tutejszych. Druga opcja bank, także nam nie wymienili, bo potrzebny był chiński numer telefonu. Kolejny bank, w którym o dziwo po setce pytań udało się ! Mamy je ! Małe i duże banknoty ! Teraz ruszamy w drogę i zawojujemy Pekin (tu też się myliśmy) !

Gdzie ten pączek wlazł ?!

Naszym must see in Beijing był oczywiście Great Wall of China ! Miałam wydrukowane notatki i plan dojazdu, w jaki autobus wejść, gdzie wysiąść ! Co mogło się nie udać !? Człowiek jest jednak naiwny. Przed wyjazdem czytałam wiele blogów o Pekinie w jeden dzień i prawie każdy brał prywatnego kierowce. Myślałam sobie wtedy: po co wydawać zbędnie pieniądze !? W Tajlandii jeździliśmy transportem publicznym, autobusami baz szyb, a na Filipinach w środku niczego autokarami z kilkoma przesiadkami. Damy radę ! Bez problemu ! No i to był błąd w myśleniu. Najpierw poszliśmy na nasz pierwszy przystanek, gdzie wsiedliśmy w prawidłowy numer busa, tam kierowca zaczął machać rękoma i krzyczeć na nas, pokazując na drzwi. Wysiedliśmy :/ Pytaliśmy się ludzi, jak dojechać na chiński mur, nikt nie mówił po angielsku ! Wsiedliśmy w następny i tu już nie daliśmy się wygonić.

TRANSPORT PUBLICZNY W PEKINIE

Tylko dla odważnych ! Jedynie na własną odpowiedzialność !

Samodzielnie na Wielki Mur można dojechać autobusem 916. Trzeba jednak pamiętać, że są dwie linie 916 – zwykła i ekspresowa-916快 i jedzie szybko autostradą bez zatrzymywanie się pomiędzy Pekinem, a Hairou. Cena 12 RMB (trzeba mieć odliczoną gotówkę!). Wysiada się w Hairou Beidajie.
Na tym etapie nie dajcie się nabrać na prywatnych naganiaczy, którzy kasują grubo za podwiezienie pod mur i każą wysiąść na wcześniejszych przystankach.
Po wysiadce w Hairou Beidajie można wziąć taksówkę – koszt taksówki to ok. 50 RMB. Dojazd do Mutianyu Roundabout(慕田峪环岛) można pokonać autobusem H23 (3¥) co trwa około 50 minut (plus oczekiwanie na autobus). Tak też zrobiliśmy.

WIELKI CHIŃSKI MUR

Wielki Mur Chiński jest największą budowlą wzniesioną kiedykolwiek przez człowieka. Służył on jako wał obronny przed obcymi plemionami koczowników, które chciały wtargnąć do Chin. W okresie świetności budowla liczyła ponad 7600 km długości, do czasów obecnych zachowało się ok. 2400 km. Jest to odległość równa odległości między Londynem i Moskwą. Całość, wraz z bocznymi odgałęzieniami, liczy co najmniej 21000 km i wiedzie grzbietami pasm górskich na wysokości ok. 1000 m n.p.m. Szacuje się, że przy budowie muru zatrudniono w nieludzkich warunkach ok. 300 tysięcy robotników, tysiące z nich straciło przy tym swe życie, a ich ciała były zwyczajnie grzebane w środkowej części muru. Mur jest wpisany na listę Światowego Dziedzictwa Kultury i Przyrody UNESCO.

BADALING, MUTIANJU CZY SIMATAI ?

My wybraliśmy mniej turystyczne Mutianju. To pierwsze miejsce jest najbardziej zatłoczonym i obleganym przez turystów – Badaling jest położony najbliżej lotniska i w dużym stopniu jest odnowioną częścią Muru Chińskiego, nie zobaczymy tutaj zabytkowego muru z 221 roku p.n.e. Mutianju jest oddalone o 2 godziny jazdy od Pekinu. Jest to najpiękniej zachowany mur chiński i nie jest przepełniony przez turystów. Byliśmy dosyć wcześnie rano, bo około 9-10. Ludzi było bardzo mało, pewnie dlatego też, że marzec to początek sezonu. Pogoda była wspaniała- ciepło i bez grama mgły ! Widoczność cudowna !

Wejście na mur kosztuje: 45 RMB
Autobus spod kas pod wejście i z powrotem: 15 RMB
Kolejka gondolowa: w jedną stronę 100 RMB, w dwie 120 RMB

W drodze powrotnej wsiedliśmy w pierwszego busa, potem przesiadka w kolejnego i ….. zaczęły się nasze nieoczekiwane problemy. Był to bus expres, który wywiózł nas autostradą na drugi koniec Pekinu. Tam wysiedliśmy szukając miejskiego busa, który nas zawiezie pod hotel. Oczywiście nikt nie mówił po angielsku. Pieniądze nam się kończyły, a internet nigdzie nie działał. Nawet wifi w Maku ! Internet jedynie dla chińskiej społeczności ! Chcieliśmy podjechać metrem, ale …. nasza karta płatnicza nie działała, a gotówki w okienku nie przyjmowali ! Robiło się gorąco !! Wsiedliśmy w tramwaj, który zamiast nas dowieźć bliżej hotelu to oddalał się ! Mega nerwy, stres !Milion myśli w głowie. Czy zostaniemy tu na zawsze ?! Bez internetu ? Bez Facebooka ? Jak żyć ?! Dobra koniec żartów, trzeba działać ! Ostateczna ostateczność ! TAXI ! Zostało nam tylko euro w gotówce, a Chińczycy boją się tych pieniędzy bardziej niż diabeł święconej wody. Dopiero trzeci taksówkarz zgodził się nas zabrać do hotelu, gdzie wymienili nam auro na chińską gotówkę. Z tego miejsca jesteśmy mu ogromnie wdzięczni , nasz wybawca !Dojechaliśmy ! Zjedliśmy najgorsze i najdroższe danie w Azji i ruszyliśmy busem na lotnisko. Było to przeżycie na miarę zawału serca lub ataku paniki (sądzę, że u nas właśnie ten atak nastąpił). Wyleczyliśmy się na jakiekolwiek wizyty w Chinach. Jednak widok Chińskiego Muru był wspaniały i niezapomniany i na pewno nie żałujemy tego wyjazdu.

Dodaj komentarz