MAROKO – praktyczne wskazówki

Nasz wyjazd do Maroko odbył się w 2019 roku. Tak tak to wtedy jak jeszcze mogliśmy swobodnie podróżować, przebywać do woli w zatłoczonych pomieszczeniach, a słowo „pandemia” kojarzyło nam się jedynie z filmem science fiction. Kto pomyślałby, że Świat może się tak zmienić ? Teraz chociaż możemy powspominać i zebrać te wszystkie cenne wskazówki dla Was na przyszłe wyjazdy.

Maroko nigdy nie było na naszej liście do zobaczenia, jakoś tak bardziej na uboczu. Może to zaskakujące, ale był to nasz pierwszy wyjazd do Afryki. Jak do tego doszło ? Nie będę odkrywcza, jeśli powiem, że akurat wyskoczyły mi tanie loty. W sumie to nie mieliśmy nigdzie już lecieć, bo w marcu byliśmy w Wietnamie. No tylko takiej okazji cenowej się nie odrzuca … prawda ?

BILETY

Kosztowały nas 302 zł za osobę na bagażu podręcznym – plecaki do 10kg. Wystarczyły w zupełności. Lot Warszawa – Marrakesz-Wasrszawa Wizzair-em.

PLAN PODRÓŻY

Bilety kupiliśmy w lipcu, a wyjazd był we wrześniu. Także można było już planować i to na pełnych obrotach.

Nasza trasa na 10 dni :

  • Przylot do Marrakeszu w godzinach przedpołudniowych. Odebranie wcześniej zarezerwowanego samochodu na lotnisku. Nocleg w Riad Amra
  • W godzinach porannych opuszczenie Marrakeszu i skierowanie się w kierunku Fezu. Po drodze przystanek przy wodospadzie Szallalat Uzud. Dojazd do Fezu w późnych godzinach wieczornych. 
    Zakwaterowanie w riadzie (Riad Fes touria pałace).
  • Poranne zwiedzanie Fezu: medyna, garbarnie.
  • Po południu przejazd w kierunku niebieskiego miasta Szafszawan. Dojazd do Niebieskiego Miasta w godzinach wieczornych. Zwiedzanie atrakcji miasteczka. Zakwaterowanie w riadzie (Maison d’hote obusaid).
  • Poranne zwiedzania niebieskiego miasta. Po południu przejazd do Rabatu. Zakwaterowanie w riadzie (Naima’s house).
  • Poranne zwiedzanie Rabatu i wyjazd do Cassablanci. Nocleg w Prince de Paris.
  • Poranne zwiedzanie Casablanki i popołudniowy wyjazd w stronę Warzazat. Przejazd przez Atlas Wysoki. Dwa Noclegi w kompleksie Le Tichka Quarzazate.
  • Przejazd do miejscowości Merzouga. Malownicza trasa – kasby, ksary, gaje palmowe.
  • Dotarcie do Merzouga. Wycieczka wielbłądami na pustynię Erg Chebbi – ruchome wydmy będące częścią Sahary. Nocleg na pustyni, berberyjski wieczór pod gwiazdami.
  • Powrót do Marrakeszu i krótki postuj na obiad i odwiedzenie kseru Ajt Bin Haddu
  • Dwudniowe zwiedzanie Marrakeszu i powrót do Polski

Prawie 2500 km, 37 h jazdy, 8 miejsc w 10 dni ?! Dla jednych głupota, męczarnia, brak wypoczynku, a dla nas ? Wyzwanie, wiele pięknych miejsc do zobaczenia i aktywny wypoczynek. Teraz możemy szczerze powiedzieć, że jest to możliwe !! Ten wpis będzie na to dowodem.

AUTO

Zdecydowaliśmy się na wynajem auta, chociaż czytałam wiele wpisów, że nie warto. Prawda jest taka, że jazda w Maroko autem to większe wyzwanie niż jazda skuterem w Sajgonie !! Każdy samochodów ma milion rys, Marokańczycy jeżdżą według indywidualnych zasad i trzeba mieć oczy dookoła głowy. Po dogłębnej analizie wielu wpisów na forach wybraliśmy firmę www.economycarrentals.com – małe autko z klimatyzacją i ubezpieczeniem na 10 dni wyszło nas 390 zł. Auto było przy odbiorze opisane z każdej ryski, my zrobiliśmy fotki z każdej strony i modliliśmy się, że nic więcej się nie pojawi. Przy odbiorze nie było żadnych problemów. Dodatkowych rys nie mieliśmy także uff… Z perspektywy czasu wybralibyśmy auto z większą mocą, bo to ledwo dawało radę w górach.

Nasz pogromca szczytów

ZAKUPY

Bazary w Maroko są malownicze !! Można kupić antyki, dywany, kolorową piękną ceramikę, wszelakie wyroby skórzane, a zapach przypraw i suszonych herbat unosi się między alejkami. Magia. Uroku zabiera nam natarczywość sprzedawców i ciągłe targowanie się. Cena na początek jest 4-5 razy większa niż cena końcowa zakupu. Jednak warto się trochę pomęczyć, bo wyroby są znakomite. Ja osobiście przywiozłam skórzaną torebkę, która jest genialna !!

Te misy były obłędne
lampiony, lampionik, dzbanuszki
Komu pantofelek ?

JEDZENIE

Jest pyszne i całkiem nie europejskie ! W kuchni marokańskiej króluje kuskus, a do tego warzywa na parze i baranina. Najbardziej popularnym daniem w Maroku jest Tadżin – mięso wołowe, drobiowe, jagnięcina lub baranina z warzywami i ziołami.

Marokańskie danie przygotowywane w glinianym naczyniu Tadżin

Popularne są też szaszłyki i kebaby.  Przed posiłkiem w restauracjach często podają herbatę Ataj – słodki napar z mięty i zielonej herbaty, parzony i podany w srebrnym dzbanuszku. Napar nalewa się do małych szklaneczek z dużej wysokości. Pokaz ten wygląda całkiem ciekawie.

Rytuał nalewania herbaty Ataj

Nasze serca skradły marokańskie śniadanka – naleśnik po marokańsku, masło, konfitury, kawa lub herbata, miód, świeży rogalik oraz szklanka wyciskanego soku pomarańczowego. Mniam !!

Marokańskie śniadanka

NOCLEGI

Riady, czyli marokańskie domy z ogrodem w środku i tarasem na dachu, to typowe miejsca noclegowe w Maroku. Są one jedyne w swoim rodzaju z zewnątrz otaczają je grube mury, a w środku kryją się piękne mozaiki i ogrody jak z bajki. Często są to prywatni właściciele, którzy również mieszkają na miejscu. Warto przed przyjazdem ustalić dokładny adres noclegu wraz ze zdjęciami !! W dużych medynach można łatwo się zgubić, internet między grubymi murami nie działa, a to pożywka dla „pomocnych” miejscowych, którzy po wskazaniu chcą zapłaty i to często nie małej. My niestety daliśmy się nabrać na taką pomoc i musieliśmy zapłacić. Strzałem w dziesiątke są noclegi w namiotach na pustyni. Wspaniałe przeżycie, które postaram się opisać w oddzielnym wpisie.

Magiczne patio w Radzie

MIESZKAŃCY MAROKA

W dużych turystycznych miastach trzeba się bardzo pilnować, bo na każdym kroku czycha na nas „przewodnik”, inaczej „pomocnik w podróży”. Zazwyczaj podchodzili, zagadywali, próbowali się dowiedzieć czego szukamy i … bam. Najlepiej odejść bez słowa albo poprostu podziękować i odejść. My mieliśmy kilka takich sytuacji. Były to osoby, które chciały nam pomóc w znalezieniu głównego placu w Fezie. Co jest sporym wyczynem, bo mapy gps wariują za tymi grubymi murami i ciężko jest dotrzeć do celu. Oczywiście chcieliśmy od nich uciec, ale szli przed nami i na koniec widząc, że nic nie zdziałają chcieli od nas zapłaty. Przestraszeni daliśmy im 2e na odczepnego, ale chcieli 20e i powtarzali „bogaci europejczycy co to dla Was”. Mieliśmy 10e w papierku jedynie i bojąc się, że mogą nas ogołocić ze wszystkiego daliśmy im to za nic albo za święty spokój. Jak kto woli to nazwać. Były też osoby, które niby z dobrej woli pokazywały jak dojść do miejsca noclegu, a potem chciały za to zapłatę. Tak jak wcześniej pisałam raz daliśmy się na to nabrać. Niestety biały turysta to dla nich bankomat na nóżkach.

WIZA

Na szczęście nie jest ona potrzebna turystom. Pobyt bez wizy obwiązuje do 90 dni. Na lotnisku wypełnia się też karteczki informacyjne. Wystarczy, że paszport jest jeszcze ważny minimum pół roku.

JĘZYK

Arabski (urzędowy), francuski (głównie używany w turystyce, biznesie i dyplomacji), berberyjski (drugi najczęściej używany lokalnie). Większość Marokańczyków dobrze mówi po francusku. Komunikatywnie angielskim posługują się zazwyczaj pracownicy riadów, restauracji i sprzedawcy na targowiskach. Także można dogadać się po angielsku, ale zdecydowanie bardziej pomocny jest francuski.

MAROKAŃSKA WALUTA

Dirham – 10 dirhamów to około 1 euro. Można płacić też w euro.

ALKOHOL

W islamie alkohol jest zakazany, dlatego też trudno dostępny. Piwka do obiadu w knajpie nie wypijemy, ale w hotelowym pokoju jak najbardziej. Trzeba je samemu zdobyć i nie w przydomowych bimbrowniach, a w dużych sklepach typu Carrefour. My zaopatrzyliśmy się w Marrakeszu, a potem w małym sklepiku w Warzazat.

Marokańska cytrynówka

Takim o to akcentem zakończę ten wpis. Mam nadzieje, że udało nam się przybliżyć Wam zwyczaje marokańskie i zachęciliśmy do podróży.

W kolejnym wpisie postaram się dokładnie opisać każde poznane przez nas miejsce.